Reklama na budynku lub posesji – czy potrzebne jest pozwolenie?
Każdy przedsiębiorca dąży do tego, by jego biznes był widoczny. Szyld nad wejściem, duży baner na elewacji czy stojący przed firmą pylon od razu informują o lokalizacji. Wydaje się, że dysponując własną ścianą lub kawałkiem działki, mamy pełną dowolność w kształtowaniu przestrzeni. Niestety, polskie przepisy są pod tym względem dość skomplikowane. Zanim zamówisz projekt i ekipę montażową, warto poświęcić chwilę na zrozumienie formalnych wymogów.
Prawo budowlane a nośniki reklamowe
Podstawowym aktem prawnym regulującym kwestię montażu reklam jest prawo budowlane. Inaczej traktowana jest lekka siatka rozpięta na płocie, a inaczej potężna konstrukcja stalowa wbetonowana w ziemię.
Generalna zasada mówi, że roboty budowlane można rozpocząć jedynie na podstawie decyzji o pozwoleniu na budowę, jednak istnieje szereg wyjątków, w których wystarczy zgłoszenie. Instalacja tablic i urządzeń reklamowych co do zasady wymaga jedynie zgłoszenia organowi administracji architektoniczno-budowlanej (zazwyczaj jest to starostwo powiatowe). Nie oznacza to jednak pełnej swobody. Zgłoszenie jest procedurą „milczącej zgody” – jeśli w ciągu 21 dni urzędnicy nie wniosą sprzeciwu, można przystąpić do prac.
Sytuacja komplikuje się, gdy w grę wchodzi pylon reklamowy – zgłoszenie czy pozwolenie na budowę staje się wtedy większym dylematem. Granica przebiega zazwyczaj w sposobie powiązania obiektu z gruntem. Jeśli nośnik reklamowy jest wolnostojący i trwale związany z gruntem (posiada solidny fundament, jest odporny na parcie wiatru i nie da się go przenieść bez demontażu), organy często interpretują go jako budowlę, co wymusza uzyskanie pełnego pozwolenia na budowę. Podobnie dzieje się w przypadku reklam świetlnych i podświetlanych usytuowanych poza obszarem zabudowanym w pasie drogowym, gdzie ze względu na bezpieczeństwo ruchu drogowego rygory są większe.
Gdy planowana jest reklama na budynku, sprawa zależy od ingerencji w konstrukcję obiektu. Większość reklam nisko i średniogabarytowych nie wymaga zgłoszeń czy pozwoleń (co najwyżej właściciela czy zarządcy budynku). Jeśli jednak instalacja jest duża, wymaga przebudowy fragmentu ściany lub dachu, wchodzimy w tryb pozwolenia na budowę.
Ład przestrzenny – rola gminy
Przebrnięcie przez prawo budowlane to zaledwie połowa sukcesu. Równie istotne, a czasem nawet bardziej restrykcyjne, są przepisy lokalne. Każda gmina ma prawo kształtować swoją politykę przestrzenną, co bezpośrednio przekłada się na to, gdzie i jaka reklama na budynkach może zawisnąć.
Pierwszym dokumentem, do którego należy zajrzeć, jest Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego, a już niebawem Plan Ogólny, który ma zastąpić w gminach zarówno Studium Uwarunkowań Przestrzennych jak i Miejscowe Plany Zagospodarowania Przestrzennego. Może zawierać zakazy umieszczania reklam powyżej określonej wysokości, narzucać kolorystykę lub całkowicie wykluczać nośniki wielkoformatowe w konkretnych strefach miasta.
W ostatnich latach coraz więcej miast decyduje się na wprowadzenie tzw. uchwał krajobrazowych. Są to akty prawa miejscowego, które mają na celu walkę z chaosem wizualnym. Uchwały są zazwyczaj bardzo szczegółowe. Określają maksymalne wymiary szyldów, dopuszczalne materiały, a także dzielą miasto na strefy z różnym stopniem ochrony. W strefach ścisłego centrum uchwały krajobrazowe często dopuszczają jedynie szyldy w formie liter przestrzennych lub kasetonów o niewielkich gabarytach i konkretnej kolorystyce.

Zabytki i zgoda właściciela
Odrębną i wyjątkowo wrażliwą kategorią są obiekty zabytkowe. Jeśli budynek, na którym ma zawisnąć reklama, wpisany jest do rejestru zabytków, standardowe zgłoszenie reklamy na budynku nie wystarczy. Niezbędne jest uzyskanie pozwolenia wojewódzkiego konserwatora zabytków. Procedura ta jest bardziej czasochłonna i wymaga przedstawienia szczegółowej wizualizacji. Często narzucane są rygorystyczne wytyczne dotyczące czcionki, kolorystyki (np. mosiądz, patyna) oraz sposobu podświetlenia.
Nie można też pominąć kwestii cywilnoprawnych. Prawo do dysponowania nieruchomością na cele budowlane jest warunkiem koniecznym do załatwienia jakichkolwiek formalności w urzędzie. Jeśli jesteś właścicielem – droga wolna. Jeśli jednak wynajmujesz lokal, musisz uzyskać zgodę właściciela budynku lub wspólnoty mieszkaniowej.
Pieniądze to nie tylko koszt produkcji – opłaty za zajęcie pasa drogowego
Planując budżet na reklamę zewnętrzną, przedsiębiorcy często zapominają o kosztach eksploatacyjnych, które nie wynikają z zużycia prądu, lecz z lokalizacji. Dotyczy to w szczególności reklam typu semafor (prostopadłych do ściany budynku) oraz wszelkich konstrukcji wolnostojących umieszczonych blisko granicy działki.
Jeżeli jakikolwiek element reklamy wystaje poza obrys prywatnej posesji i wchodzi w przestrzeń publiczną – a konkretnie w pas drogowy (który obejmuje również chodnik i przestrzeń nad nim) – konieczne jest uzyskanie zezwolenia zarządcy drogi na zajęcie pasa drogowego. Za taką zgodę pobierana jest opłata. Jest ona cykliczna, naliczana zazwyczaj w trybie dziennym.
Wysokość stawek jest zróżnicowana i zależy od kilku czynników:
- kategorii drogi,
- wielkości reklamy,
- lokalizacji.
Brak zgłoszenia zajęcia pasa drogowego i umieszczenie nad nim reklamy „na dziko” to prosta droga do nałożenia kary administracyjnej, która zazwyczaj wynosi dziesięciokrotność należnej opłaty.
Podsumowanie
Montaż reklamy zewnętrznej to nie taki łatwy proces. Choć z pozoru wydaje się, że na własnym terenie możemy robić, co chcemy, przepisy skutecznie ograniczają tę swobodę. Decydującym czynnikiem jest tu prawo budowlane oraz lokalne, które w zależności od gabarytów i sposobu montażu nakłada ograniczenia oraz szereg dokumentów. W przypadku obiektów historycznych decydujący głos ma konserwator zabytków. Reklama na budynkach wymaga więc nie tylko kreatywności grafika, ale i rzetelnego podejścia formalnego.

